Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Mam na imię Basia i chcę się podzielić moim świadectwem wiary. W jaki sposób Bóg działa w moim życiu. Chciałabym, aby przeczytał to każdy kto nie wierzy w Miłosierną Miłość, jaką ma Bóg dla każdej istoty na tej ziemi i to taką samą, bez względu na zasługi, czy popełnione grzechy.

O rekolekcjach formacyjnych Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia w Wolsztynie powiedział mi Jurek, którego doświadczyła ciężka choroba. Jurek, ze względu na zły stan zdrowia, zamierzał wraz z żoną i dziećmi uczestniczyć we Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie, a mi coś podpowiadało ,,jedź na całość’’. W piątek -4 stycznia, po Mszy Św. jest wprowadzenie do rekolekcji. Podane są podstawowe informacje o Wspólnocie Przymierze Miłosierdzia. Ogarniają mnie emocje. Przecież rozmawiałam z Jurkiem, bo z nim można było rozmawiać o wierze bez końca. Rozmawialiśmy, że tak bardzo nam brakuje otwartości i prawdziwego życia we wspólnocie. Każde z nas próbowało gdzieś się odnaleźć, ale nie wyszło.

W trakcie rekolekcji pojawiło się jednak zwątpienie: Co ja tutaj robię? Przymierze Miłosierdzia-wspólnota która mnie ujmuje atmosferą skupienia, modlitwą również poprzez śpiew, a nade wszystko jest tym czego poszukiwałam, bo czuję się tu inaczej i tak wyjątkowo. Tak jakby to wszystko działo się specjalnie dla mnie. Ale przecież to nie jest moje miasto, nie moja parafia i nie będę tu jeździć co tydzień 40 km. Po tej burzy mózgowej, po przerwie na jakiś posiłek, wróciłam do kościoła i otrzymałam odpowiedź: Pan Jezus Was tu zaprosił. Jest godzina 15:00, wspólnie odmawiamy –odśpiewujemy Koronkę do Bożego Miłosierdzia i następna konferencja, a po niej Msza Św. z modlitwą o uzdrowienie, uwolnienie. Sposób poprowadzenia potęguje atmosferę ogromnej ufności i wiary. Osoby powołane i wybrane przez samego Jezusa, czyli misjonarze świeccy ze wspólnoty Przymierza Miłosierdzia, pomagają otworzyć się na bezmiar Miłosierdzia Bożego. Wierzę, że każdy może być obdarowany Jego łaskami. Jest podana chwila, moment, w którym Pan przemawia, aby każdy wypowiedział sercem to wszystko o co chce Go prosić. Pamiętam głośne zapewnienia misjonarek z Brazylii, aby uwierzyć, że Jezus chce naprawdę nas uzdrowić. Utworzone są tunele, przez które po kolei z zamkniętymi oczyma przechodzą wierni w otoczeniu dłoni braci i sióstr, wśród cichej modlitwy, ukierunkowanej tylko na tę osobę, która podąża w kierunku Ołtarza. Czuję ogromne wzruszenie i miłość do wszystkich, którzy idą, bezpiecznie prowadzeni w ciemności. Zaczynam rozumieć istotę wspólnoty. Dziękuję Panu, że pozwala mi uczestniczyć w drodze każdego, kto kolejno przechodzi tunelem. Mam łzy w oczach gdy widzę mojego chorego przyjaciela, który nie ma siły stać, ale siedzi w ławce i wyciągniętą dłonią z czułością dotyka każdego. My jesteśmy jednymi z ostatnich i nie ma już dla nas tunelu, bo widocznie nie wszyscy czuli potrzebę wsparcia swoich współbraci i po otrzymaniu łaski dotyku Pana, przez nałożone dłonie kapłana nie powrócili, aby stworzyć taką samą drogę dla pozostałych. Ale to nic, misjonarki proszą, aby każdy kto jeszcze nie dostąpił tej łaski podszedł do Ołtarza. Czuję ogromny spokój i bezgraniczne zaufanie, że cokolwiek się wydarzy, będzie to wolą Boga. Wszyscy spełnieni, utuleni, w milczeniu wracamy do swoich domów.

Po tygodniu i już tak w każdy czwartek jadę na kolejne spotkanie wspólnotowe. Nie obejdzie się bez trudności, bo akurat w każdy styczniowy czwartek mam ustawiony dyżur nocny w grafiku (pracę rozpoczynam o 19:00). Zamiana i życzliwość koleżanek sprawia, że mogę być zawsze. Jest to piękny czas przewidziany przez założycieli Wspólnoty Miłosierdzia na 40 dniowe rozeznanie co do charyzmatu grupy formującej się w Wolsztynie. Odbywa się to drogą rozpisanego planu rozważania Słowa Bożego na każdy dzień. Jaka radość! Ktoś porządkuje i kieruje moje myśli do Boga. Czytam i rozważam Słowo Boże, uzupełniam czytaniami Liturgii Słowa na każdy dzień. Na każdym spotkaniu są czytania, które pomagają w jeszcze głębszym rozwoju duchowym. Dziękuję Bogu za otrzymaną łaskę. Ani przez chwilę nie czuję się przez to kimś lepszym. Uczę się wzrastać w pokornym służeniu każdemu, kogo Pan stawia na mojej drodze. Ten czas skupienia zbiega się z ciężką chorobą Jurka. W służbie niesienia pomocy Jurkowi i jego rodzinie, wszyscy przeżywamy najpiękniejsze rekolekcje. Jest wielu, którzy dniami i nocami czuwają. Tyle miłości i szczerej modlitwy sprawiło, że ten czas pozostawił trwały ślad na każdym. Tam też stał się cud. Woda przywieziona z Lourdes, przelewana przez żonę Jurka Agnieszkę, w domu, w temp. pokojowej, momentalnie zamarzła. Po jakimś czasie bryła lodu stopniała. Nie mogliśmy tego zjawiska inaczej wytłumaczyć, jak tylko w ten sposób, że lód to skostniałe serca ludzkie, które w obliczu bezmiaru miłości, którą przepełniony jest ten dom-topnieją. Jurek odszedł do Domu Pana, a na Mszy Pogrzebowej usłyszeliśmy słowa:,,Spodobał się on Bogu, a Bóg go umiłował, uczciwy żył wśród grzeszników, więc Bóg przeniósł go w inne miejsce. Zabrał go, by zło nie wypaczyło mu myśli i by nie zapragnął żyć w zakłamaniu’’(Mdr4,10-11). Wszystkim brakuje Jurka, ale wierzymy, że dostąpił szczęśliwości wiecznej w niebie, a nam wszystkim pozostawił piękne świadectwo życia w wierze. Zainteresowanych odsyłam, aby obejrzeć koncert, jaki przyjaciele spontanicznie zorganizowali na cześć Jurka. Wystarczy w Google wpisać: Kargowa-koncert dla Jurka.

Nigdy, ale to nigdy nie możemy być pewni, że nic nas nie złamie. Nigdy nie możemy poprzestawać w prośbach i w modlitwie o wytrwałość w wierze. Doświadczyłam tego wiele razy i za każdym razem daję się złapać Mamonie zwątpienia. Ostatni raz doświadczyłam tego dokładnie w 40 dniu rozeznania. Pojawiły się w moim życiu takie trudności i przeszkody, kiedy po ludzku nie mogłam sobie poradzić i chciałam dosłownie zrezygnować ze wszystkiego, do czego dochodziłam ciężką pracą. Taka jest cena myślenia i dalszych konsekwencji, kiedy próbujemy na swój sposób wszystko rozwiązywać. Na szczęście ta chwila nie trwała długo, a to dlatego, że mocno przytuliłam się do Jezusa i jeśli On dopuszcza do mnie takie sytuacje, to tylko dlatego, aby mnie wzmocnić, ale jednocześnie nauczyć bezgranicznego zaufania i oddania wszystkich trosk Jemu. Zauważyłam, że Jezus uwielbia działać przez drugiego człowieka. Pierwsze światło przychodzi od młodej studentki, która opowiada mi z jaką determinacją, nie bacząc na ogromne trudności broni swoich racji, bo jest ich pewna. Wypowiada zdanie :,,Trudno, nie cofnę się. Doszłam do tego momentu, w którym obecnie się znajduj, kosztowało mnie to bardzo dużo wysiłku i nie zrezygnuję’’. Zrobiło mi się wstyd za siebie. Mocno przeprosiłam Pana Jezusa za to zwątpienie i za przejaw mojej pychy, że próbuję po raz kolejny przejmować inicjatywę i rozwiązywać problemy w najgłupszy z możliwych sposobów, wycofując się, pogrążając się w przeświadczeniu, że jestem do niczego, ku ogromnej uciesze Szatana. Oczywiście jadę na spotkanie wspólnotowe do Wolsztyna i co się dzieje? Na podstawie różnych wypowiedzi zostaje rozeznany charyzmat Wspólnoty Przymierze Miłosierdzia w Wolsztynie. Bogu naprawdę zależy na tej wspólnocie. To nie przypadek, że kilka osób słyszy w sercu głos Pana, To nie wy wybraliście Mnie, lecz Ja wybrałem was, abyście szli, przynosili owoc’’(J 15,16). Ja sama stwierdzam, że potrzebuję wsparcia wspólnoty, bo sama jestem jak pojedyncza, krucha gałązka, którą łatwo można złamać, lecz jeżeli pojedyncze gałązki powiąże się w wiązkę to nie jest łatwo całą wiązkę przełamać. Razem we wspólnocie stanowimy siłę. Na podstawie pojedynczych słów osobistego rozeznania członków grupy: Cisza, Pokora, Adoracja zostaje rozpoznana potrzeba stworzenia w kościele miejsca wiecznej, całodobowej Adoracji Najświętszego Sakramentu. Natomiast w odpowiedzi na moje świadectwo, w którym przyznaję się do swoich słabości, nieufności otrzymuję od brata Arka ,,Akt oddania się przeciw niepokojom i zmartwieniom’’. Jest to nauka o oddaniu się Panu Bogu, zainspirowana, przez samego Pana Jezusa, a spisana przez neapolitańskiego kapłana Don Dolindo Ruotolo. Jest tu napisane m.in. ,,Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie Mi troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, że każdy akt prawdziwego, ślepego i całkowitego oddania się Mnie rozwiązuje trudne sytuacje… Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do Mnie, patrzy na Mnie mówiąc: TROSZCZ SIĘ TY… Szatan do tego właśnie zmierza: aby, was podburzyć, by oddzielić was ode Mnie i od Mojego działania i rzucić na pastwę ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, spocznijcie we Mnie, oddajcie Mi się we wszystkim….’’ Po paru dniach przeczytałam słowa Św. Augustyna: ,,Ufaj, jakby wszystko zależało od Boga, ale także pracuj, jakby wszystko zależało od ciebie’’. To tak gwoli sprostowania, gdyby wydawało mi się, że mogę spocząć na laurach i tylko ufać Panu.

Jezus nieustannie działa w moim życiu poprzez Słowo, poprzez drugiego człowieka. Nic nie dzieje się przypadkowo i ma swoje znaczenie. Nawet jeśli sama nie będę potrafiła czegoś rozstrzygnąć, to wspólnota pomoże mi w rozeznaniu właściwej drogi. Nie muszę też martwić się o przyszłość moją, moich najbliższych, bo gdy będę wytrwale pracować i zaufam Jezusowi, On zatroszczy się o wszystkie sprawy.

Pragnę też nieść pomoc potrzebującym, których Pan stawia na mojej drodze i to w taki sposób jaki On mi wskaże. Od trwania we wspólnocie oczekuję upomnienia i czuwania, gdyby miała ogarnąć mnie fałszywa obłuda katolicka i osobista pycha nad czynionym dobrem.

Na koniec, chcę wszystkich zapewnić, że Bóg działa w naszym życiu na tysiące różnych i to czasami przedziwnych sposobów. Przedziwnych nie dlatego, że chce nam utrudnić nasze życie, ale dlatego, że to my tworzymy różne zawirowania w życiu, komplikujemy wszystko. Bóg w swym bezmiarze miłości do człowieka dał Swojego Syna, Jezusa Chrystusa. W każdej chwili w Ciszy, Pokorze, Adoracji możemy dostąpić wszystkiego co dla nas najlepsze. Ten wielki skarb prawdziwego szczęścia jest dosłownie na wyciągnięcie ręki, dla każdego i za darmo.

Basia


Aliança de Misericórdia | Przymierze Miłosierdzia | PM Wolsztyn
Copyright © 2013-2017 Przymierze Miłosierdzia w Wolsztynie