Szczęść Boże! Dzień dobry!

Chciałbym podzielić się z Wami dobrą nowiną – Jezus żyje i działa z mocą! Postanowiłem opisać w skrócie to czego ostatnio mocno doświadczyłem – Miłosierdzia Bożego.

Pochodzę z katolickiej rodziny. Ponad 20 lat przeżyłem jako „praktykujący” katolik. Uczęszczałem do kościoła na Msze Św., ale przyznam szczerze, że zdecydowanie brakowało w tym wszystkim żywej wiary w Jezusa. Bardziej chodziłem z przyzwyczajenia (tak mnie nauczono), innym razem „bo mama kazała”. Najgorzej wspominam okres po moim bierzmowaniu, ponieważ wtedy najbardziej oddaliłem się od Pana Boga. Stało się tak dlatego, że nie przywiązywałem wtedy zbyt dużej wagi do korzystania z sakramentów. Jeśli udało mi się przykładowo wyspowiadać raz na pół roku to był to dla mnie ogromny sukces i kolejne pół roku „z głowy” jeśli chodzi o spowiedź.

Rozpoczął się wyjątkowo trudny okres w moim życiu, dlatego, że już od gimnazjum byłem zainfekowany pornografią, co idzie w parze z samogwałtem . Z początku byłem wręcz zafascynowany pornografią, szkoda tylko, że nie widziałem jak to mnie stopniowo niszczyło, tj. moją duszę, moje relacje z Bogiem oraz ludźmi, a także mój sposób myślenia i uczucia. Z zewnątrz mogło to wyglądać tak, że jest ze mną wszystko w porządku ale na duszy odczuwałem ból i niepokój. Było coraz gorzej. Zniewolenie pochłaniało mnie coraz bardziej, nie było zupełnie mowy o modlitwie, byłem już nawet na „etapie ławki” - czyli słuchałem Mszy Św. przed kościołem bo takie miałem opory wewnętrzne żeby wejść do środka. Każda godzina spędzona na Mszy Św. była dla mnie stracona, często myślałem o wielu różnych rzeczach po to, żeby tylko nie słuchać Ewangelii i kazań – to mnie zwyczajnie nudziło i męczyło. Zniewolenie doprowadziło do tego, że zamknąłem się w sobie, zacząłem unikać kontaktu z ludźmi, przyszło totalne zniechęcenie do czegokolwiek, pojawiły się nawet myśli samobójcze. Myślenie zmieniło się również do tego stopnia, że byłem w 100% przekonany, że jedyną rzeczą, która jest w stanie zapewnić człowiekowi szczęście są pieniądze. Wulgarnych słów też sobie nie żałowałem, aczkolwiek zależało to głównie od towarzystwa w jakim w danej chwili przebywałem.

Dzięki Bogu nadszedł ten cudowny wieczór, w którym podjąłem zdecydowanie najlepszą decyzję w moim życiu. W sercu zrodziło się pragnienie, że czas coś zmienić, że to już tak dłużej być nie może bo do niczego dobrego moja postawa życiowa nie prowadzi. Z moim problemem mogłem się zwrócić do psychologa, lekarza lub co gorsza do jakiegoś cudotwórcy-czarodzieja od uzależnień. Zapragnąłem jednak zrobić porządek z moją duszą. Zdecydowałem, że wracam do Jezusa. Dziś już wiem, że wybrałem najlepszego z możliwych lekarzy. Jezus przyjmuje swoich pacjentów o każdej porze dnia i nocy, co więcej za darmo, i co najważniejsze cierpliwie i trwale uzdrawia jak nikt inny ;-)

Rozpoczął się okres walki duchowej. Po krótkim czasie jak wystrzelony z procy pobiegłem do kościoła i odbyłem spowiedź generalną. Już po tej spowiedzi pewne ciężary zostały przez Pana Jezusa zabrane. W między czasie dostałem zaproszenie na spotkania wspólnoty Przymierze Miłosierdzia. Przygoda ze wspólnotą rozpoczęła się od Mszy Św. o uzdrowienie. Po tej Mszy Św. w sercu zrodziło się pragnienie aby regularnie uczęszczać na spotkania wspólnotowe. We Mszach Św. o uzdrowienie ciała i duszy uczestniczyłem trzy razy.

Było już coraz lepiej i wyraźnie to odczuwałem. Widziałem, że walka ze zniewoleniem ma sens ale jeszcze czegoś brakowało. Bałem się, że przez kolejny upadek mogę na nowo utracić wiarę i motywację do walki z nałogiem. Pan Jezus jednak dał o sobie znać po raz kolejny i tym razem bardzo mocno. Totalny przełom nastąpił od momentu, kiedy zostałem zachęcony przez spowiednika abym przystępował do sakramentu pokuty i pojednania co 2 tygodnie. Od tego momentu realnie doświadczyłem ogromnej mocy Pana Jezusa w sakramentach. Regularna spowiedź i eucharystia – tego właśnie brakowało. Jaką to daje siłę do walki z pokusami i złem w dzisiejszym świecie! Pan Jezus uwolnił mnie od tego wszystkiego co było blokadą w moich kontaktach z Nim. Zabrał te wszystkie ciężary, to całe bagno, w które się wpakowałem już jako gimnazjalista. Jestem niesamowicie szczęśliwy, że mogę się modlić, z chęcią czytać Pismo Św., do kościoła chodzić z potrzeby serca aby uwielbiać Pana. Pan Jezus zmienił mój sposób myślenia (pieniądze zdecydowanie nie zastąpią tego czego poszukuje człowiek – Miłości Boga!). Poprawiły się relacje z drugim człowiekiem. Jezus rozbudził we mnie ogromną chęć czynienia dobra i wprowadzania pokojowej atmosfery gdziekolwiek jestem. On jest niesamowity!

Pan Jezus pokazał mi, że dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych, że jest w stanie przemienić życie nawet najbardziej zbłąkanego grzesznika. Jezus jest w stanie uwolnić od nałogów, rozwiązać problemy, przemienić ludzkie serce. On działa z mocą w sakramentach. Jezus pokazał mi również, że dobrzy ludzie, z którymi od zawsze miałem potrzebę spotykania się, są właśnie w Kościele, we wspólnocie, żyją Jezusem i kochają Jezusa. Ogromnie się raduję, gdy spotykam teraz takich właśnie ludzi na swojej drodze, także młodych ludzi, którzy uśmiechają się od ucha do ucha, nie dlatego, że są pijani lub naćpani ale dlatego, że żyją dla Jezusa i Go kochają. Mnie również nie pozostaje nic innego jak tylko głosić o Jego miłosierdziu, Jego mocy i naśladować Go jak tylko najlepiej potrafię.

Sądzę, że to świadectwo może dać nadzieję ludziom, którzy są zniewoleni przez różnego rodzaju nałogi. Gorąco zachęcam do tego aby oddać to wszystko Jezusowi! On przyjdzie z mocą i uczyni cud! To wszystko sprawił Pan i cudem jest w moim oczach! Dzięki Ci Jezu!

Chwała Panu!

Student M.


Aliança de Misericórdia | Przymierze Miłosierdzia | PM Wolsztyn
Copyright © 2013-2017 Przymierze Miłosierdzia w Wolsztynie