Mam na imię Ania, niedługo kończę 29 lat. Od 7 lat jestem mężatką. Po zawarciu związku małżeńskiego zapragnęłam mieć dziecko. Choroba żołądka zmusiła mnie do odłożenia tej decyzji na inny czas. Lekarz stwierdził, że mam reflux żołądkowo-przełykowy. Mimo wszystko nadal pragnęłam mieć dziecko. Gdy podleczyłam się, na nowo zaczęliśmy starać się o potomstwo. Po około 2 latach stwierdziłam, że coś jest nie tak. Podjęłam decyzję o leczeniu się. Zapisałam się do ginekologa, stwierdził, że jestem zdrowa, jednak miesiące mijały....

Zmieniłam lekarza, potem następnego. Każdy dawał mi szansę, jednak nadal nie byłam w upragnionej ciąży. Jeden z lekarzy skierował mnie do poradni niepłodności. Po przeprowadzeniu badań wróciłam do domu z nowymi nadziejami. Mijały kolejne miesiące a ja nadal nie mogłam być matką. Byłam na skraju załamania. Czułam żal, gdy moje koleżanki zachodziły w ciążę. Byłam zła, kiedy dowiedziałam się, że męża bratowej rodzi się piąte dziecko.

W tym czasie dowiedziałam się o Mszach z modlitwą o uzdrowienie duszy i ciała w Sanktuarium w Oborach. Pojechałam tam, sama nie wiem z jakim nastawieniem. W czasie wielogodzinnej podróży myślałam, czy to nie aby strata czasu. Msza jak Msza, jak każda inna, tak sobie tłumaczyłam. Zaczęłam się modlić o nasze dziecko lecz nie dawałam sobie nadziei. Gdy kolejny raz okazało się, że jest wolne miejsce w autokarze, który jechał do Obór, zgodziłam się, zapragnęłam tam jechać. To była moja druga pielgrzymka. Po tym co ujrzałam, jak Duch św. wylewa swoje dary na modlących się ludzi, zatliła we mnie jakaś nadzieja. Do oborskiego sanktuarium pojechałam jeszcze 3 razy.

Od koleżanki dowiedziałam się o wyjątkowych Mszach w Buku. Niestety nie mogłam pojechać, pojechał za mnie mój mąż. Na drugi dzień mąż gorąco namawiał mnie, abym następnym razem jechała. W tym czasie też okazało się, że mam guzka na piersi. Przeraziłam się tą wiadomością.

Do Buku na Mszę z modlitwą o uzdrowienie duszy i ciała pierwszy raz pojechałam we wrześniu 2011r. Wtedy, w czasie adoracji kapłan powiedział, że jest młoda mężatka, która bardzo pragnie mieć dziecko i za rok będzie matką. Uwierzyłam w to. Byłam pewna, że słowa kapłana skierowane były do mnie. Później, po błogosławieństwie księdza, doznałam zaśnięcia w Duchu Św. Po paru tygodniach zrobiłam USG piersi i okazało się, że guzek zniknął.

Po paru miesiącach jakbym zwątpiła w słowa wypowiedziane przez kapłana. Pomimo to nadal, w miarę możliwości, jeździłam na Msze z modlitwą o uzdrowienie duszy i ciała. Gdy nastał marzec poczułam, że coś się we mnie zmienia. Okazało się, że jestem w ciąży! Dopiero wtedy wróciły do mnie słowa Księdza. Przypomniałam sobie tą sytuację, ten właśnie moment, który tak dobitnie pokazuje moc i wolę Boga. Zrozumiałam, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. I tak naprawdę to Bóg mówił do mnie.

To Pan Bóg mnie uzdrowił z guzka na piersi. Dzięki Panu Bogu pod moim sercem bije małe serduszko, mały Piotruś, który przyjdzie na świat pod koniec listopada. Dziękuję Tobie Dobry Boże za ten dar macierzyństwa!

Ania


Aliança de Misericórdia | Przymierze Miłosierdzia | PM Wolsztyn
Copyright © 2013-2017 Przymierze Miłosierdzia w Wolsztynie