Dla wszystkich, którzy z różnych względów nie mogą dziś adorować przy Grobie Pańskim w świątyni, zamieszczamy materiały, które pozwolą na przeżycie indywidulanego czuwania. Dołączamy teksty do medytacji oraz archiwalne nagranie muzycznego czuwania wielkopiątkowego prowadzonego przez scholę parafialną pw. św. Józefa w Wolsztynie (audio A.D. 2013).

 

 

Czuwanie przy Grobie Pańskim

„Nie zniechęci się ani nie załamie, aż utrwali Prawo na ziemi (…) To zbyt mało, iż jesteś mi sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba (…) ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi (…) lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści… (Iz 42,4; 49,5; 53,4). Teksty te, określane Pieśniami o Słudze Cierpiącym od początku działalności Kościoła były rozumiane jako proroctwo dotyczące męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Od początku istnienia chrześcijaństwa wyznawcy Chrystusa zmuszeni byli płacić życiem za swoją wiarę. Historia Kościoła naznaczona jest krwią męczenników. Na przestrzeni stuleci męczeństwo nie oznaczało jednak dla wierzących ani wyroku losu, który w pewnych okresach historycznych stawał się nieuchronny, ani też znoszenia bezcelowego cierpienia, które nikomu by nie służyło. Rozumiane było natomiast jako ideał: najbardziej radykalna możliwość naśladowania Chrystusa, Który wybawił ludzkość od grzechu i śmierci i wszedł do wiecznej chwały, ponieważ zaakceptował cierpienie i krzyż i oddał swoje życie. Uczmy się od Chrystusa tego, jak przyjąć krzyż, bo choć krzyża nie można zrozumieć, to można i warto go pokochać.

Fragment Łk 9, 22

Przed chwila Piotr odpowiadał na Twoje prowokacyjne pytanie, mówił o rzeczach ważnych i wielkich małymi słowami, odczytywał Twoja metrykę napisaną w pierwszych sekundach, jakie zaczęły upływać na zegarze, ogłosił wszem i każdemu Twój tytuł, stanowisko i pochodzenie, a TY jakby nic nie zaszło, z lekka, mimochodem dodajesz: - Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie.
Czy miałeś bezustannie przed oczyma tamte ostatnie Twoje chwile, przeżywane w poniżeniu?
Czy patrząc na ludzi, rzeczy, na otaczający świat, wzrok Twój przebiegał przezeń jak przez szybę i zatrzymywał się na dalekim wzgórzu przy wejściu do miasta? Czy to była Twoja obsesja? Czy tez podpowiadałeś uczniom ten niemal wyuczony fragment, aby zapamiętali przynajmniej to jedno?

Powiedziałeś o sobie Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć..., musi. Mogłeś wybronić się przed tym. Mogłeś wybrać do Ojca inną drogę. „Musi” jest tylko konsekwencją logiki Boga, logiki Twojej, jakże różnej od naszej. „Musi” jest cecha luxusu kochania człowieka, na który sobie pozwalasz.
- Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć. „Wiele” ani tego zmierzyć, ani wyliczyć, ani zważyć. „Wiele” czyli w sam raz tyle, ile pomieści Nieskończoność, ile można rzucić w Głębię. „Wiele” to ciężar tamtych trzech dni, trzech godzin, trzydziestu trzech lat, a także wszystkich godzin, dni i lat następnych, człowieczych w pocie, w umęczeniu, w głodzie, w chorobie, we łzach – upływających przez pokolenia, lądy i morza.
- Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć. Przed słowem „cierpieć”, kiedy obleka się w ciało, umiem tylko milczeć. To jedyne, czego nieporadnie się nauczyłem.
- Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć. Nie mogę przedostać się przez gąszcz tego zdania, a TY już mówisz o sobie nowe prawdy: - będzie odrzucony... To słowo ma cierpki smak. Sam odrzucałem. Sam byłem odrzucany. Znam smak porzuceń na pamięć, jak tabliczkę mnożenia.

Jezu... Odrzucony... Zapomnij o tym, kiedy przyjdziesz zapalić nowy poranek
Nad światem bez zegarów...

Fragment Łk. 22, 39. 41-42

- Jeśli to możliwe...oddal ten kielich – powtarzasz na wpół do siebie, na wpół do Kogoś. Krew, ból, śmierć zbiegły się w Twoich uniesionych dłoniach... Wypełniają ofiarowany kielich. Jakże można go zabrać z Twoich rąk, to Twoja nienaruszalna własność. Zamknięte niebo nie może odwrócić Twojego losu, bo musiałoby odwrócić i bieg świata. Milczy. Tylko Ty wciąż mówisz. Mimo cierpienia nad siły umiesz jeszcze przedrzeć się przez las myśli i udręczenia, aby powiedzieć:
- Ojcze, nie jak ja chcę, lecz jak Ty.

Panie, pomny tamtych chwil w opuszczeniu pod ciemnym niebem, w mój trudny czas przyjdź i połóż mi na usta, połóż mi na serce, to jedno pokorne zdanie pełne zawierzenia:
- Ojcze nie jak ja chcę, ale jak TY.

Fragment J 19, 1

Podejdź. Wyciągnij do tyłu ręce. Żołnierze, jak najlepsi teologowie solidnie wykonują robotę, dobrze przywiązują Cię do słupa, abyś nie uciekł od zbawienia. Gotowe.

Uderzenie za uderzeniem. Na drewnianej rączce piec długich rzemieni, a każdy z nich zakończony parą ołowianych kulek. Jedno uderzenie, to dziesięć uderzeń. Fachowa robota. Mniej wysiłku, a efektywnie.
Raz... Twoje całe ciało się wzdryga.
Drugi... Przymykasz mocno oczy.
Trzeci... Gdyby zatrzymać opadająca rękę.
Czwarty... Zaciskasz usta, aby nie krzyknąć.
Piąty... Wąskie, palące pręgi znaczą Ci plecy krwią.
Szósty. Siódmy...Już nie liczysz straciłeś rachubę.
I znowu. Jeszcze raz. Regularnie. Rytmicznie jak odmierzanie zegara.
Duszno Ci? Nie. Nie jesteś blady.
Czarne plamy latają Ci przed oczyma?
To nie plamy, to krew zalewa oczy. Spływa po twarzy, po plecach, po nogach. Słabniesz.
Zsuwasz się po kolumnie nie wydawszy nawet jęku. Gdzie chodziłeś do tak dobrej szkoły milczenia?...

Jest inne biczowanie. Tak samo boli. Kiedy słowa ranią i kaleczą, jak bicze, na ciele nie widać krwi, a przecie cały człowiek krwawi. Takie biczowanie było i Twoim udziałem. Ludzka złość, nienawiść uderzały w Ciebie od narodzin.
Ileż słów? Ileż uderzeń? Któż zliczy?
Jezu, spojrzeniami pełnymi nienawiści biczowany, pięściami podnoszącymi się w Twoja stronę biczowany, zdradą Judasza biczowany, krokami uciekających uczniów biczowany, wołaniem „krew jego na nas” biczowany...
Przez 33 lata biczowany.

Jest inne biczowanie, kiedy ciosy spadające na ludzi od ludzi, są i Twoim cięgle trwającym, bezustannym bólem. Jesteś bity w dziewczynie skrzywdzonej, w młodym narkomanie uciekającym od ludzi, w maltretowanej przez pijaka żonie, w starym człowieku niepotrzebnym nikomu. Biczowanie Ciebie trwa. Nie omija i mnie.
Codziennie uderzenia innych spadają i na moje plecy i na moje serce. Ale dzisiaj spostrzegam, że w tym bólu nie jestem sam. Z Tobą jestem biczowany.
Wiem już, kiedy byłem bliżej Ciebie. Pozostaje jeszcze jedno pytanie – kiedy byłem bliżej samego siebie? Czy jako biczowany, czy jako biczujący?

Fragment Mt 27, 11 – 14a. 20 – 24a

Człowiek sądzi Boga. Padają słowa wyroku od którego nie ma apelacji, ani z tej, ani z tamtej strony czasu.
Winien śmierci. Potężny objawia się ciszą. Wszechmocny bezsiłą. Wszechwładny poddaniem. Czy koniecznie musi umrzeć Bóg, aby mógł żyć człowiek?
W ręce człowiecze oddałeś siebie. Zawierzyłeś. Przegrałeś. Niczego się nie nauczyłeś.
Niepoprawny, popełniasz bezustannie ten sam błąd.
Składasz władze nad sobą dzisiaj w moje dłonie. Co robisz?
Wydajesz się na moje „chcę” lub „nie chcę”. Bóg wydany na mój wyrok.
Rąk nie obmyje w misie. Słowa tłumu przetopie na milczenie. Na wyroku nie znajdziesz mojego podpisu.

Fragment J 19, 17

Dla mnie czternaście kolorowych wymuskanych obrazków, lub sceny pełne expresji w ceramice na ścianach kościołów i kaplic. Dla Ciebie długa droga z „belką śmierci” na ramionach przez wąskie uliczki. Dla mnie jedno z wielu wydarzeń nie tylko w Historii Zbawienia. Dla Ciebie jedyne wydarzenie życia. Dla mnie pobożna pamiątka. Dla Ciebie ostatnie godziny pełne jak kłosy podczas żniwa. Dla mnie zwykły gest – przyklęknięcie. Dla Ciebie rozbite do krwi kolana na kamieniach. Dla mnie strumienie chaotycznych myśli. Dla Ciebie strugi krwi i bólu. Dla mnie stan smutku. Dla Ciebie udręczenie ciała i ducha bez granic. Dla mnie strzępy wołań i przekleństw na drodze. Dla Ciebie pełnia upodlenia i nienawiści. Dla mnie – dla Ciebie... Co pomyślę, zbyt rozumne. Co odczuwam, zbyt łatwe. Co wypowiadam, zawsze za małe. Kiedy przywieram twarzą do ziemi najlepiej widzę Ciebie. Czytam na kamieniach: To nie cierpienie, to miłość zbawia.
Kiedy spotykam cierpienie, pomóż mi zrozumieć, że im więcej cierpię, tym bardziej jesteś ze mną. Boję się krzyża. Krzyża obecnych godzin. Krzyża Twoich decyzji wbrew mnie samemu. Krzyża bólu, niepowodzenia, szarych dni, samotności.
Robię wszystko, aby zetrzeć z mego życia stygmat cierpienia. A kiedy się nie udaje, zastygam w niemym proteście. I buntuję się. A TY przyjąłeś na siebie to, czego tak bardzo się lękam. Czy naprawdę nie ma innej drogi do Ciebie niż przez krzyż? Przyjąłeś krzyż, aby wszystkie krzyże człowieka ocalić od bezsensu. Przyjąłeś krzyż, aby nim zasłonić mnie grzesznika.

Fragment Mk 15, 20-21

Potknąłeś się. Był to wystający kamień czy rzucona skórka pomarańczy? Przywarłeś policzkiem do stóp ulicy. Uczysz się ziemi na pamięć. Śpiesz się. Musisz zawisnąć na krzyżu jak najprędzej. Zrozum. Po zachodzie słońca rozpoczyna się Pascha. Musisz zdążyć...

Niedaleko uszedłem i już się słaniam. Oglądam z niska siebie. Chciałem być lepszy od Ciebie i wierzyłem, że nigdy nie upadnę. Z Tobą powstaje zawstydzony i idę dalej.

Przymusili Szymona...
Nie dziw się, że się targował, że nie chciał Ci pomóc, że zaciskał zęby. Co za honor iść ze zbrodniarzem? Nie dałeś mu przecież biletu wizytowego z tytułami, nie dokonałeś żadnego cudu na poczekaniu, skąd miał wiedzieć, żeś Bogiem, Bogiem w potrzebie? Oglądam w lustrze swoja twarz. Czy ma na imię Szymon?

Fragment Łk 23, 27 – 28

Kobiety płaczą. Załamują ręce w swej bezsilności. Szloch, skargi, łzy. Idą za Tobą niby uboga kapela. Wypada towarzyszyć Ci w tej ostatniej wędrówce. Co chwila ogarnia mnie chwila obcych myśli. Doprawdy trudno mi tkwić w Twoich, przepraszam, w naszych wydarzeniach. Proszę Panie złam te myśli suche. Pomóż mi, odnaleźć we mnie miejsce na modlitwę, miejsce na zrozumienie, miejsce na łzy.

Fragment Łk 23, 33a

Połóż się na tej wąskiej belce. Rozciągnij ręce. To będzie bolało. Wytrzymaj. Tylko parę uderzeń. Możesz liczyć... Jeszcze nogi. Zsuń lepiej. Teraz rozciągasz się całą długością. Rzeczywiście zrobiony akurat dla Ciebie. Jeszcze podnieść. Stopy i ręce zabarwiają się na czerwono. Usta i oczy nabierają właściwego wyrazu, nie trzeba poprawiać jak u fotografa. Tysiące przydrożnych krzyży, obrazów, figurek, rzeźb staje się dla nas prawzorem tego ukrzyżowania. Ludzie zrobili wszystko, abyś do umierania był gotowy.

Kiedy wstępuje na mój krzyż, jest mi zawsze za ciasno. Po chwili umykam chyłkiem. Potem powracam, bo to jedyne miejsce, gdzie mogę spotkać Ciebie. Jednak wciąż jeszcze nie jestem gotowy do umierania.

Agonia. Gasnące spojrzenie. Ostatnie słowa. Z trudem chwytasz powietrze. Masz gorączką spalone usta. I te muchy...Gaśniesz. Nie było przy tym fleszy, reflektorów. Nawet reportera zabrakło. Były za to ludzkie hieny, które wyczuwając zer człowieczego bólu wyłażą w światło dnia.

Cośmy z Tobą zrobili?

Każde rozdygotane włókno chciałbym przepadać choćby pod lupa, aby zrozumieć dlaczego? Dlaczego taka cena? Dlaczego za mnie?

W tym miejscu nie odpowiadaj słowami teologów: ”Bo kochał”, nie odpowiadaj zbyt szybko. Zstąp w ciszę. Wtedy odpowiedź wypłynie z Twoich głębin. Może usłyszysz ją prawdziwą poza słowem?

 

Adoracja przy Grobie Pańskim

Drogi nasz Zbawicielu, w dniu uwielbienia przychodzimy nawiedzić Twój grób. Tyś umarł za nas i przez śmierć na krzyżu przeszedłeś z tego świata do chwały Ojca w niebie. Odszedłeś od nas, aby być bliżej nas, bo w Najświętszym Sakramencie stałeś się naszym pokarmem. Dokonała tego Twoja wielka miłość ku nam, dlatego też pragniemy Ci za Twoje dzieło zbawienia podziękować.

Przede wszystkim dziękujemy Ci za podjętą mękę i śmierć na krzyżu, gdyż to stało się źródłem nowego życia i Zmartwychwstania, także źródłem naszego życia i naszego zmartwychwstania. Bądź uwielbiony za to Panie, w jedności z Ojcem i Duchem Św. teraz i na wieki.

Dziękuję Ci po prostu za to, że jesteś
za to, że nie mieścisz się w naszej głowie, która jest za logiczna
za to, że nie sposób Cię ogarnąć sercem, które jest za nerwowe
za to, że jesteś tak bliski i daleki, że we wszystkim inny
za to, że jesteś już odnaleziony i nie odnaleziony jeszcze
że uciekamy od Ciebie do Ciebie
za to, że nie czynimy niczego dla Ciebie, ale wszystko dzięki Tobie
za to, że to, czego pojąć nie mogę - nie jest nigdy złudzeniem
za to, że milczysz. Tylko my - oczytani analfabeci chlapiemy językiem

Tylko my - oczytani analfabeci chlapiemy językiem. Stajemy więc teraz w ciszy przed Tobą złożonym do grobu. Przychodzimy by rozważać Twoją śmierć i Zmartwychwstanie.

Z Ewangelii według św. Łukasza Łk 23,44-46

Piotr:
Wykonało się. Mój Mistrz, za którym chodziłem krok w krok przez całe trzy lata zmarł haniebnie na krzyżu. Nawet ja, Piotr - Opoka nie mogę w to uwierzyć. ".A myśmy się spodziewali!" Sądziliśmy, że będzie On oczekiwanym od dawna Mesjaszem, że wybawi swój lud. Tymczasem tak nieoczekiwanie został pojmany i skazany na śmierć krzyżową. W takiej sytuacji nawet ja, zdawałoby się największy z Jego uczniów zaparłem się Go. Przypominam sobie, że mi to przepowiedział. Mówił: "nim kogut trzy razy zapieje, ty trzy razy się mnie wyprzesz".

Mówił też, że po trzech dniach powstanie z martwych. Dziś mija już drugi dzień, a we mnie wzbiera nadzieja. Mój Pan wyzwoli się spod władzy śmierci! ! O własnych siłach opuści grób!!

Jak ja Mu się wtedy pokaże. Jak spojrzę w oczy Bogu, którego się wyparłem? A może mi wybaczy? Pamiętam, już raz to zrobił, gdy szedłem do niego po wodzi. Wtedy też ogarnęły mnie wątpliwości, a on mnie podtrzymał. Może o tym razem okaże swe miłosierdzie? On jest siłą mego życia, On sam wystarczy...

Dla chrześcijanina śmierć nie istnieje albo raczej jest punktem wyjścia, a nie końcem. Na pogrzebach Kościół śpiewa "...życie Twoich wiernych, ... zmienia się, ale się nie kończy", a dzień śmierci błogosławionych nazywa dniem narodzin dla nieba. Święta Teresa od Dzieciątka Jezus na łożu śmierci szeptała: "Ja nie umieram, ja wchodzę w życie".

Nasi zmarli żyją i jeżeli nie są skazani na wieczne potępienie, możemy odnaleźć ich w Bogu. Jeżeli chcemy żyć z nimi wiecznie, trzeba nam spotkać się z Chrystusem, nasłuchiwać, co mówi, i z Nim się jednoczyć.

Nauka za wszelką cenę usiłuje wyrwać człowieka z mroku śmierci. Leczy go, reanimuje. Wiara jednak głosi, że każdy prędzej czy później musi przejść przez śmierć - jak przez bramę - do innego życia. Bogactwo, powodzenie, kariera przestają być wtedy ważne. Jezus ukazuje nam, że trzeba ogołocić się ze wszystkiego, żeby razem z nim zmartwychwstać!

Umierając na krzyżu wołał " Ojcze w Twe ręce składam ducha mego". Ogołocić się ze wszystkiego.... Skruszyć swoje przywiązania cielesne, przestać gromadzić skarby doczesne. Jak wygląda moje życie? Ile swego czasu poświęcam na ułożenie lepszego, dostatniego życia tu, na ziemi? Czy nie czas pomyśleć o lepszym życiu - wiecznym? Na ile wierzę Bogu, który oddał za mnie swoje życie?

Jezu....

"Oto się powiedzie mojemu słudze, wybije się, wywyższy i wyrośnie bardzo. Jak wielu osłupiało na Jego widok, tak nieludzko został oszpecony i postać jego niepodobna do ludzi. Tak mnogie narody się zdumieją, królowie zamkną przed nim usta, bo ujrzą coś, czego im nigdy nie opowiadano, bo pojmą coś niesłychanego (...). On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści. A myśmy go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz on był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w jego ranach jest nasze zdrowie. Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze..."

Iz 52,13 - 53, 6

Mój Ojcze zdaję się całkowicie na Ciebie, uczyć ze nmą, co Ci się tylko podoba; jakkolwiek postąpisz ze mną, dziękuje Ci za to. Jestem gotów na wszystko [...... jak Jezus.] przyjmuję wszystko, aby Twoja wola wypełniła się we mnie i we wszystkich Twoich stworzeniach; niczego innego nie pragnę, mój Boże.

W Twoje ręce powierzam moje życie; Tobie je oddaję mój Boże z całą miłością mego serca, ponieważ Cię kocham. Jest dla mnie potrzebą miłości, abym się oddał, abym się powierzył w Twe ręce bez reszty, z bezgraniczną ufnością, ponieważ Ty jesteś moim Panem.

Karol de Foucauld

Z Ewangelii wg św. Mateusza Mt 27,57-60

Psalm 139

Panie, przenikasz i znasz mnie,
Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję.
Z daleka przenikasz moje zamysły
widzisz moje działanie i mój spoczynek.....

Panie, uczyń z nas narzędzia Twojego pokoju,
abyśmy siali miłość tam, gdzie panuje nienawiść;
wybaczenie tam, gdzie panuje krzywda;
jedność tam, gdzie panuje zwątpienie; nadzieję tam gdzie panuje rozpacz;
światło tam, gdzie panuje mrok; radość tam, gdzie panuje smutek.
Spraw, abyśmy mogli nie tyle szukać pociechy, co pociechę dawać;
nie tyle szukać zrozumienia, co rozumieć; nie tyle szukać miłości, co kochać;
albowiem dając- otrzymujemy, wybaczając - zyskujemy przebaczenie,
a umierając, rodzimy się do wiecznego życia. Przez Chrystusa, Pana naszego

Z Ewangelii wg św. Jana J 20, 24-29

Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Wiara - dziwna sprawa. Nie widzieć kogoś, a jednak być pewnym, że on istnieje. Panie Jezu! Po trzech dniach wychodzisz z grobu. Ukazujesz się kobietom, potem swoim uczniom. O ile łatwiej było im uwierzyć w Ciebie, w to, że powstałeś z martwych. Mogli pójść obejrzeć pusty grób. Tomasz mógł dotknąć Ciebie, włożyć palec w Twój przebity bok. A ja? Czy nie zapomniałeś o mnie? Byłoby mi łatwiej uwierzyć.

Wierzę, że życie nie jest przygodą, którą można przeżywać według zmieniających się prądów mody, ale pełnym zapału wypełnianiem planu, jaki Bóg ma w stosunku do każdego z nas: planu miłości, która przemienia nasze ludzkie życie

Wierzę, że największą radością człowieka jest spotkanie z Jezusem Chrystusem, Bogiem - Człowiekiem. W Nim wszystko - nędza ludzka, grzechy, historia, nadzieja - nabierają nowego wymiaru i znaczenia.

Wierzę, że człowiek może się odrodzić do prawdziwego i godnego życia w każdym momencie swej egzystencji. Wypełniając do końca wolę Bożą może - nie tylko stać się wolny, ale także zwyciężać zło.

"Wszystko mi wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść. Wszystko mi wolno, ale ja niczego nie oddam w niewolę" Chce móc powtórzyć za św. Pawłem: Teraz nie ja żyję lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego" Gal 2,20

Pieśń Symeona:
Teraz o Panie pozwól odejść słudze Twojemu w pokoju,
bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie
któreś przygotował dla wszystkich narodów
światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela
Chwała Ojcu i Synowi, i Duchowi Świętemu
Jak była na początku teraz i zawsze i na wieki wieków. AMEN


Aliança de Misericórdia | Przymierze Miłosierdzia | PM Wolsztyn
Copyright © 2013-2017 Przymierze Miłosierdzia w Wolsztynie