Pierwszy stopień miłości: "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" (Mt 22, 39; Rz 13, 8-10)

"Oto wszystko czynię nowe" Te słowa z Apokalipsy (21, 5), które odnoszą się do ostatecznego przyjścia Chrystusa, mogą być również zastosowane do Jego "pośredniego" przyjścia, jak św. Bernard opat nazywa spotkanie duchowe Pana z naszą duszą, w odwiedzinach Jego łaski w obecnym czasie, jako nasze wytchnienie i ukojenie.

 

Każdy początek roku skłania nas do refleksji na temat wartości czasu naszego ludzkiego życia, życia tak krótkiego i tak pięknego, które jak kropla rosy, odzwierciedla w sobie niebo i jasność jego światła, dając nieskończoną wartość każdemu małemu wyborowi, który umieszcza ten nasz czas w czasie bez końca, w pełni życia, które nas czeka. Tak, każdy nowy rok, każdy nowy dzień, rodzi pragnienie rozpoczynania na nowo, powracania do ?pierwszej klasy? w szkole Miłości.

Jezus, nasz Mistrz i Pan, uczy nas, że miłość jest nauką, że tylko miłość nie ustaje, i że istnieją w miłości następujące różne ?stopnie?, scharakteryzowane przez ?jak?, które wyraża Słowo:

czynić wszystkie rzeczy nowymi... Rozpoczynać na nowo zawsze!

Pierwszym jest: "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" (por. Rz 13, 8-10).

Drugim jest: "Kochaj bliźniego jak kochasz Chrystusa" (por. Mt 25, 31-46).

Trzecim jest: "Kochaj bliźniego jak Chrystus cię umiłował" (por. J 15, 9-24).

Czwartym jest: "Miłujcie się jak Trójca Przenajświętsza się miłuje" (por. J 17, 21-23).

"Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" (Mt 22, 39; por. Rz 13, 8-10)

W tym roku, chcemy zaprosić cały Ruch Przymierza Miłosierdzia, przyjaciół, krewnych, aby powrócić do "początku wszystkiego", do pierwszego "stopnia miłości": "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego". Tekst o Dobrym Samarytaninie będzie nas prowadzić w naszej medytacji. Czytajmy z uwagą, w głębokiej modlitwie, ten wspaniały fragment, który znajdujemy u Łukasza, w rozdziale 10, 25-37.

Słowo Boże uczy nas, że miłość jest otrzymana jako dar z Góry, że nie możemy kochać bez pozostawienia, byśmy byli kochani, bez słuchania, przyjmowania Tego, który nas kocha i ratuje od wszelkiego zniewolenia, że pierwszym warunkiem miłości jest dać się pokochać przez Boga, aby tryskać miłością do Boga i do innych (por. Pwt 6, 1nn).

Ciekawe jest jednak zauważenie, że wobec odpowiedzi Jezusa uczony w Prawie, dobrze znający Słowo, nie zatrzymuje się wobec trudności kochania Boga, jego trudność znajduje się w miłości bliźniego, dlatego pyta, chcąc się usprawiedliwić: "A kto jest moim bliźnim" (Łk 10, 29).

Ta trudność nie stoi tylko przed mistrzem prawa. Pamiętam, że jeden mój profesor teologii mawiał "Łatwo jest połknąć Eucharystię, trudno jest przełknąć brata!? Naprawdę, nasza relacja z bratem jest najbardziej konkretną miarą naszej relacji z Bogiem. Dlatego też, w klarowny sposób, św. Jan mówi, że odpowiedzią naszej miłości do Boga jest miłość do naszego brata:

"Po tym poznaliśmy miłość, że On oddał za nas życie swoje. My także winniśmy oddać życie za braci. Jeśliby ktoś posiadał majętność tego świata i widział, że brat jego cierpi niedostatek, a zamknął przed nim swe serce, jak może trwać w nim miłość Boga? Dzieci, nie miłujmy słowem i językiem, ale czynem i prawdą!" (1J 3, 16-18).

I kończy: "Jeśliby ktoś mówił: Miłuję Boga, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. Takie mamy zaś od Niego przykazania, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego" (1J 4, 20-21).

"Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" (Mt 22, 39; Rz 13, 8-10)

Inny nasz profesor teologii pojechał raz odwiedzić Ziemię Świętą i opowiedział nam, że był zachwycony Grobem Świętym, grobem gdzie było złożone ciało Jezusa. Pewnego dnia, wcześnie rano, udał się do grobu Jezusa aby się pomodlić, na drodze spotkał małego Araba, który prosił o jałmużnę, ale on, śpiesząc się na modlitwę, nie zwrócił uwagi na to dziecko. Klękając przed Grobem, usłyszał wewnętrznie Pana, który powiedział: "Klęczysz przed kamieniem, gdzie zostało złożone moje martwe ciało, ale nie przyjąłeś mnie żywego, w tym dziecku, które odrzuciłeś. "Wszystko co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili"2. On zaczął płakać i zrozumiał, że cała jego teologia i pobożność, nie mogą go uratować. Potrzebował nawrócenia, powrotu do bycia dzieckiem w szkole miłości, ponieważ "nie możemy miłować Boga którego nie widzimy, jeśli nie kochamy brata, którego widzimy"(por. 1 J 4, 20).

"Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" (Mt 22, 39; Rz 13, 8-10)

"Rozpoczęcie na nowo jest jak narodzenie się na nowo", mówi piosenka, którą lubiłem nucić gdy byłem młody. Do teraz śpiew "czyni mnie młodym". Św. Jan mówi, że kto kocha przechodzi ze śmierci do życia. (por. 1J 3, 14). Kochać znaczy żyć wieczną młodością, jest dotarciem do istoty wiary, powrotem do podstaw, do prostoty, do przejrzystości serca.

Wiemy, że wszystkie przykazania prawa streszczają się w tym jedynym zaleceniu: "Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" (por. Rz 13, 8nn). Jak pięknie gdybyśmy wszyscy, jak jedno ciało, zwrócili nasze oczy z uwagą na tych, którzy cierpią obok nas, w naszych rodzinach, w szkole, w pracy, na chodnikach naszych ulic i niezależnie od struktury, ?norm? i całej ?ludzkiej roztropności?, wybierali miłość bliźniego, po prostu kochanie, z sercem hojnym i radosnym.

Ta "religijność" jest prosta, przejrzysta, jasna. Ta "uwaga" na innych jest początkiem świętości, jak powiedziała Matka Teresa z Kalkuty. Jak pięknie odkryć, że "religijność czysta i bez skazy wobec Boga i Ojca wyraża się w opiece nad sierotami i wdowami w ich utrapieniach i w zachowaniu siebie samego nieskalanym od wpływów świata" (Jk 1, 27).

Każdemu z was życzymy Szczęśliwego Roku 2012 w szczęściu Miłości!

"Kochaj bliźniego swego jak siebie samego" (Mt 22, 39; Rz 13, 8-10)

o. Joao Henrique


Aliança de Misericórdia | Przymierze Miłosierdzia | PM Wolsztyn
Copyright © 2013-2017 Przymierze Miłosierdzia w Wolsztynie