"Kochaj bliźniego jak siebie samego" (Łk 10, 27)

W miesiącu lutym przeżyliśmy cztery, bardzo piękne dni z naszą Rodziną. Chcielibyśmy, aby w najbliższych latach to święto mogło stać się dniem spotkania Ruchu Przymierza Miłosierdzia, abyśmy rozpoczynali Nowy Rok razem: Wspólnota Życia, Grupa Tęczy i Przyjaciele. W ten sposób stanie się to czas jeszcze większych łask, w którym będziemy mogli wzrastać jako Rodzina, poznając siebie i uwielbiając Boga za Charyzmat, który On umieścił w naszych sercach.

W tym roku, zdecydowaliśmy żyć tym co nazywamy pierwszy stopień miłości:

"Kochaj bliźniego jak siebie samego"

Chcę pozostawić na piśmie kilka aspektów, o których mówiliśmy podczas Święta Namiotów, tak abyśmy mogli żyć nimi konkretnie wszyscy, całe Dzieło.

Po pierwsze: musimy zrozumieć, że dla Boga, każdy z nas jest wyjątkowy, niepowtarzalny, cudowny. Ta prawda powinna być jasna wewnątrz naszego serca i powinna stać się pewnością. Bóg mnie kocha i On uczynił mnie swoim stworzeniem, na swój obraz i podobieństwo? i dlatego jestem cudowny. Sam ten fakt powinien uczynić nas najszczęśliwszymi ludźmi na świecie, wielbiącymi Boga zawsze, nieustannie, bez zmęczenia. Ja, umiłowany przez Boga, jestem wyjątkowy dla Niego i dla wszystkich, nigdy na świecie nie istniała, nie istnieje i nie będzie istniała osoba taka jak ja. Ponieważ Bóg chciał żebym był dzieckiem wyjątkowym, kocha mnie w sposób szczególny. Tylko On mógł uczynić podobną rzeczywistość. Tylko On mógł uczynić rzeczywistość, która nigdy się nie powtórzy. Taką rzeczywistością, którą ktoś inny nigdy nie będzie tylko ja. Nie istnieje na świecie rzecz, którą może porównywać do mnie, do osoby ludzkiej. Dla przykładu komputer, może mieć wiele możliwości mojego mózgu, ale nigdy sam z siebie nie pokocha, nigdy nie będzie wiedział jak kochać siebie i innych, nie będzie mógł pokazać uczucia takiego jak strach, zaskoczenie, pasja w taki sposób w jaki ja to przeżywam i odczuwam.

Mogę dodać jeszcze, że Bóg dał mi ciało, nieśmiertelną duszę w Jego oczach. Jestem wyjątkową osobą żyjąca we wszechświecie. Tylko ja mogę mieć tę osobistą charakterystykę, dlatego nikt nie może zastąpić tej cennej obecności, którą jestem w świecie i którą jestem dla ludzi, których spotykam w moim życiu. Konieczne jest, aby każdy z nas mógł uświadomić sobie tę prawdę, jak ważny jestem dla innych... dlatego kocham! Będę też wyjątkowy w wieczności, ponieważ nikt nie może mnie zastąpić, nawet w raju. I ja, poprzez objawienie i wszystko to czego Kościół nas uczy, będę jednym w Chrystusie, ale w Nim, będę wyjątkowy. Również z tego powodu Kościół daje nam świętych, jak św. Franciszek albo św. Faustyna albo błogosławiony Jan Paweł II. Kościół wie i potwierdza, że jesteśmy wyjątkowi i że każdy z nas może i powinien wierzyć w ten potencjał, który Bóg nam daje: realizować te wspaniałości które Bóg umieszcza we mnie ponieważ mnie kocha! Dlatego też jestem zachęcany, prowadzony, jakoby popychany, aby dać innym ten cud którym jestem, kochając ich jako osoba im bliska.

"Kochaj bliźniego jak siebie samego"

Drugi aspekt: powinienem rozpoznać, że jestem ograniczony i pełen ran, powinienem umieścić się z pokorą w obecności Boga tak, aby On mógł mnie uzdrawiać. Wydaje się to sprzecznym w stosunku do tego co wcześniej napisałem...ale tak nie jest. Zrozumienie, że jestem grzesznikiem i że jestem pełen ran z powodu grzechu pierworodnego, z powodu moich grzechów, grzechów mojej rodziny i społeczeństwa umieszcza mnie w prawdziwej pozycji dziecka Bożego, który potrzebuje pomocy.

Niestety, każdego dnia i w każdej chwili uświadamiamy sobie nasze ograniczenia i to jak opanowują nas pokusy. One dominują nad nami i prowadzą do grzechu, który nas umieszcza w śmierci. Jest to codzienne doświadczenie, które zabiera z nas wszystkie siły... zwłaszcza, kiedy liczymy tylko na nasze możliwości, nie ufając Temu, który nas stworzył.

W moim życiu nie byłem kochany przez mojego ojca? Bez pomocy Boga nigdy nie będę mieć siły kochać Boga Ojca, który jest w Niebie. Moja mama próbowała dokonać na mnie aborcji? Zawsze będę czuł się odrzucony, opuszczony, nie kochany. Nigdy moi rodzice mnie nie przytulali, nie okazywali troski? Nigdy nie będę mieć siły, aby przytulić moje dzieci, a każde otrzymane przytulenie będzie dla mnie kłopotliwą sytuacją. Żyjąc z tym wszystkim, muszę pozwolić, by inni mogli mi pomóc, a przede wszystkim, by pomógł mi Bóg, tak aby rozpoznać w sobie osobę, która potrafi kochać i potrafi przyjmować miłość. Jak powiedziałem, jest to rzeczywistość której doświadczamy w każdej chwili i która sprawia, że cierpimy, dotykając naszych ograniczeń i doświadczając braku wiary w siebie, w swoje umiejętności i dary.

"Kochaj bliźniego jak siebie samego"

Te dwie postawy dotykają głęboko naszego jestestwa, które jest poruszane przez rozum i uczucia, jak mówią starożytni ojcowie Kościoła. Równowaga pomiędzy wielkością i szczęśliwością życia (byciem cudownym w oczach Boga) i śmiercią (uznaniem siebie za grzesznika, ograniczonego, fałszywego) jest sterowana poprzez te dwie rzeczywistości, które są częścią istoty osoby ludzkiej. One kierują moim jestestwem i moją intymnością. Jeśli te dwie postawy są zrównoważone albo dokładam starań, żeby je zrównoważyć, to one pozwalają mi żyć pełnią sensu życia, a ich istnienie ma moc popchnąć mnie ku innym, aby ich kochać bez ograniczeń i strachu. Nigdy nie powinienem pozwolić, aby dominował tylko rozum, ponieważ ryzykuje, że stanę się osobą zimną, bez uczuć... tylko głowa, egoizm, nie do zniesienia dla innych, ale również, nie powinno dominować uczucie, ponieważ ryzykuję, że zostanę poniesiony przez niezaspokojone odczucia, takie jak np. szukanie seksu bez ograniczeń, pieniędzy, władzy, pychy i próżności. Brak równowagi między tymi dwoma rzeczywistościami może nawet doprowadzić do samobójstwa lub desperacji.

I tutaj wchodzi nasz wysiłek. Bóg z pewnością tworzy sytuacje, aby przemienić mnie w Swoje dziecko, ale potrzebuje mojego wysiłku do pracy nad moim rozumem i uczuciami, wysiłku do spokojnego wprowadzania równowagi, by nauczyć się kochać innych, by służyć innym, by rozum nie dał się zwieść tylko uczuciami, ani uczucia, by nie dały się zwieść wyłącznie rozumem. Wszystko to pomoże mi kroczyć dzień po dniu w poznawaniu samego siebie, w pokochaniu siebie za to jaki jestem, bez chęci bycia tym kim nie jestem, pomoże mi w pragnieniu kochania innych, w pełni i bez strachu przed zranieniem, w otworzeniu się by dojrzewać i pomagać innym wzrastać w kierunku życia godnego i świętego.

Bóg oczekuje ode mnie tylko tego, abym realizował syntezę wszystkich przykazań: kochaj bliźniego jak siebie samego. Kochać bliźniego jak siebie samego.

o. Antonello Cadeddu


Aliança de Misericórdia | Przymierze Miłosierdzia | PM Wolsztyn
Copyright © 2013-2017 Przymierze Miłosierdzia w Wolsztynie