Przybliżył się, opatrzył jego rany, zalewając je oliwą i winem

To cudowne umieszczać nas każdego dnia, jako dzieci królestwa, w szkole Słowa, z Maryją naszą Matką, która nieustannie uczy nas sekretu prawdziwego szczęścia: "zróbcie wszystko cokolwiek wam powie"! (J 2,45).

Pewna młoda dziewczyna, pełna radości z odkrycia tej tajemnicy mówiła mi: "Ojcze, teraz to żyję! Wcześniej przestałam żyć. Dzisiaj odkryłam co to znaczy przeżywać życie z Życiem! Słowo daje Życie w moim życiu...To tak jak zobaczyć życie przemienione z wody w wino! Tak jak w Kanie, wystarczy tylko "czynić wszystko co On nam powie!". Przez cały miesiąc staramy się nie tylko "słuchać", ale praktykować Słowo, starając się każdego dnia nawracać, doświadczając mocy Słowa, które przemienia nas w nowe stworzenia w Chrystusie. "Kto jest posłuszny pismom jest przemieniany w obraz mistrza i może żyć jak Bóg w swoim własnym ciele....tę wyżynę może osiągnąć tylko ten, który pozwala się poprowadzić przez Chrystusa, poprzez Pismo" (Klemens Aleksandryjski). Rzeczywiście, poprzez fragment przypowieści o Dobrym Samarytaninie (Łk 10, 29-37), staramy się nauczyć się na nowo kochać, zaczynając od "pierwszego stopnia miłości", i jednocześnie, Słowo dokonuje przemiany serca w Serce Chrystusa, aby to On żył i kochał w nas.

Przybliżył się

Ojciec Antonello pomógł nam zrozumieć w zeszłym miesiącu co to znaczy, że Dobry Samarytanin "przybliżył się do niego" (Łk 10, 33) przezwyciężając pokusę odwrócenia swojego wzroku i zawrócenia ze swojej własnej drogi biedy (Syr.4,4-5). Istnieje w nas pewien "instynkt obronny Miłości" który jest połączony z naszymi ranami po grzechu pierworodnym, i tak rzeczywiście "altruizm jest niebezpieczny" jak to mówił Martin Luther King, który umarł jako męczennik miłości, w obronie prawdy i sprawiedliwości. Ale Jezus zaprasza nas nie tylko aby "zbliżyć się" i "zobaczyć" cierpienie innych, On nas prosi abyśmy poszli jeszcze głębiej tę drogą.

"Przybliżyć się" oznacza potrafić wyjść z siebie, aby pozwolić drugiej osobie wejść do mojego wnętrza... poczuć tę osobę jako ciało z mojego ciała, "weseląc się z tymi którzy się weselą i płacząc z tymi którzy płaczą" (Rz 12,15) nosząc "ciężary" innych, aby otoczyć się "Chwałą" Bożą. Kochać i ogałacać się z samych siebie, razem z Chrystusem, w drodze prowadzącej w dół, która doprowadziła Go do tego, że przyjął naszą naturę, schodząc aż do śmierci i to śmierci Krzyżowej! W ten sposób "Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię..." (Flp2,9). Wspaniale powiedział Papież Benedykt XVI " On schodzi po tym moście do nas, a my możemy wejść po tym moście aż do Niego. Po tym moście " zawsze z Nim " możemy dotrzeć do bliźniego, do tego, który nas potrzebuje. Właśnie wtedy, gdy uniżamy się razem z Chrystusem, zostajemy wywyższeni do Niego i do Boga: Bóg jest Miłością, i dlatego zstąpienie z góry, uniżenie się, jakiego wymaga miłość, stanowi jednocześnie prawdziwe wywyższenie. Tak właśnie, uniżając się, przekraczając samych siebie, wchodzimy na wyżyny Jezusa Chrystusa, prawdziwe wyżyny człowieka" .

Nie lękajmy się iść, wręcz biec, zejść na spotkanie z tymi którzy cierpią, pozwalając zranić się przez miłość, ryzykując nasze bezpieczeństwo, nasze dobre samopoczucie, nasze plany. Nasze wzrastanie, nasza radość i całkowite spełnienie zależy od tego wyboru.

Opatrzył jego rany

Miłość nie jest uczuciem, jest pracą i daje Pracę. Miłość jest konkretem i "troską". "Ojciec mój działa aż do tej chwili i Ja działam" (J 5,17). Nivaldo, nasz ukochany syn, który zostawiając życie w nałogach i kryminale, jako pierwszy misjonarz konsekrował swoje życie oddając je Bogu w Przymierzu Miłosierdzia, usłyszał raz pewne słowa Św. Jana od Krzyża. Dopasował je w taki sposób, że stało się programem jego życia "Miłość nie męczy ani nie daje odpoczynku" Uczynił swoje życie konkretnym darem dla tych, którzy go potrzebowali. Jego sekret, podobnie jak S. Cura D"Ars, był prosty: "dać z siebie wszystko i nie zachowywać niczego dla siebie ". I w taki sposób żył, z dnia na dzień, troszcząc się, przyjmując innych, w służbie, z uśmiechem dla każdego. I tak, ostatniego dnia, kiedy ofiarował swoje życie, zmarł w próbie ratowania młodego na ulicy. Wychodząc z domu powiedział mi: "Ojcze, ty nas uczyłeś, że Dobry Pasterz oddaje życie swoje za swoje owce, pozwól mi poszukać Guilherme". I co to oznacza wylewać na rany olej i wino?

Oznacza to, że chrześcijanin, jako człowiek, pełny w Chrystusie, uczy się od Chrystusa kochać człowieka w pełni. "Olej" był używany jako "lekarstwo" dla ran ciała, jako uzdrowienie dla chorób fizycznych. Również jest w Biblii znakiem konsekracji w Duchu Świętym, który przywraca nam pełnie godności Dzieci i który woła w nas "Abba, Ojcze!" (Gl4,6). Ten olej używany dla namaszczenia konsekracji, zawiera w sobie, oprócz innych elementów, również mirrę, która przypomina o goryczy i bólu, której miłość wymaga oraz wyciąg z aromatycznego tataraku zwyczajnego, rośliny która rośnie w błocie i przypomina nam, że zawsze możemy promieniować "najlepszym zapachem Chrystusa".

"Wino" jest znakiem "święta" w Królestwie dla każdego odnalezionego brata, dla każdego grzesznika, który się nawraca (Łk15,10). Jest to również wyraz radości, ponieważ nie wystarczy tylko kochać, trzeba przywrócić radość i nadzieję, "zarażać" radością! "Kochać z wielkim uśmiechem", jak mówiła Matka Teresa z Kalkuty. Wino jest również oznaką boskości, która nas otacza i zaprasza na ucztę w Królestwie Bożym - Eucharystię, źródło życia. Konkretnie mówiąc, nie możemy tylko dbać o ciało lub potrzeby materialne naszych braci. Istnieje ubóstwo dużo głębsze: ubóstwo nadziei, życia, radości, miłości... i przede wszystkim ubóstwo Miłości Ojca, którego niestrudzenie poszukujemy. Podnosi się wołanie ludzkości i serca każdego Syna i Córki Boga; tak jak Filip powiedział pewnego dnia do Jezusa:
"Panie, pokaż mi Ojca, a to mi wystarczy!" (J 14,8).

Jak realizować to w praktyce?

Schodząc na spotkanie z każdym człowiekiem, aż do głębi jego ran, nie tylko fizycznych, ale także moralnych i duchowych. Ewangelizować oznacza dbać o człowieka w całości. Przecież "nie możemy powiedzieć głodnemu, nagiemu: "idź w Pokoju"... "Zostań z Bogiem" nie dając mu tego co jest niezbędne do życia, jak mówi św. Jakub w swoim liście (Jk 2,16) lecz jednocześnie, bezwartościowym jest obdarowanie czymś bez zaspokojenia najgłębszego głodu serca człowieka, którym jest głód Boga, miłości, Życia w Pełni! Dlatego Kościół uczy nas, że ewangelizacja jest największym wyrazem miłości do bliźniego. Oby nie było z nami tak jak się to zdarzyło naszemu przyjacielowi misjonarzowi w Afryce, który zabijając się przy budowie szpitala, przy rozdawaniu żywności i koców, widział katolików, którzy opuszczają Kościół.

W końcu zdał sobie sprawę z wielkiego błędu jaki popełnił. "Spójrz" powiedział do niego pewien pan: "dałeś nam koce, które ogrzewają nas na zewnątrz, ale to w innym kościele dali nam koce, które ogrzewają nas od wewnątrz". "Ewangelizacja jest sprawą życia i śmierci". Odpowiadajmy wielkodusznie na apel Pana i jego Kościoła do nowej Ewangelizacji, aby przyjść z pomocą ludzkości, która umiera porzucona przy poboczu drogi: "Idźcie na cały świat i ewangelizujcie wszelkie stworzenie" (Mk 16, 15).

o. Henrique


Aliança de Misericórdia | Przymierze Miłosierdzia | PM Wolsztyn
Copyright © 2013-2017 Przymierze Miłosierdzia w Wolsztynie